Strona główna Leroy Merlin

Sentyment i folk

Opinii 1

KTO TU MIESZKA?

■ Maria, architektka, pasjonatka sztuki ludowej i skandynawskiego wzornictwa. Odpoczywa, ćwicząc jogę.

■ Tomasz, architekt, majsterkowicz. Zapalony rowerzysta i wielbiciel spływów kajakowych. Oboje prowadzą pracownię Biuro Projektów.

Drewniane podłogi, białe ściany – wystrój SALONU jest dość oszczędny. Ożywiają go akcenty folkowe. Intensywne barwy mocno podnoszą temperaturę aranżacji. Drzwi na wprost to relikt z czasów PRL-u. Ukrywają liczniki (przed remontem znajdowały się w przedpokoju). Drzwi zostały oszlifowane ze starej farby i świetnie współgrają ze współczesnymi meblami.

W kuchni zamiast listwy z halogenami świetlna instalacja w stylu industrialnym. Lampy ustawia się na różnych wysokościach.

Meble wyposażone w kółka łatwo mogą zmienić miejsce. Za kanapą właściciele zaprojektowali szafę do zabudowy. Przesuwane fronty są gładkie i białe, by wtopiły się w tło ściany.

 

Pierwsze spotkanie. „Dziś już tak się nie buduje – mówią gospodarze. – Na Starych Bielanach jest sporo zieleni, przestrzeń, w budynkach są wysokie kondygnacje”. To zwarty, jednolity układ urbanistyczny, wszystkie domy w tym samym stylu, harmonijnie poukładane. „Z okien sypialni rozciąga się rozległy, niczym nie przesłonięty widok, relaksujący” – dodaje Tomasz. Oboje z Marią wspominają, że gdy przyszli do mieszkania po raz pierwszy, wyglądało jak scenografia z najgorszych koszmarów. Powitało ich od progu lamperiami i stolarką w ostrym błękicie olejnej farby, a w środku... „Tak, można się go było przestraszyć” – wspominają ze śmiechem. Czy architekci jednak dadzą się łatwo zniechęcić? Szybko ocenili, że mieszkanie ma potencjał. Wiedzieli, że dzięki kilku sprytnym rozwiązaniom uda im się poddać je całkowitej metamorfozie.

Przestrzeń i światło. Przede wszystkim tego brakowało wnętrzom. W podobnych przypadkach wyburza się kilka ścian działowych i odmiana jest radykalna. Tak też postanowili zrobić Maria i Tomasz, ale przy okazji zmienili również funkcje pomieszczeń. W dawnym pokoju dziennym urządzili sypialnię, a tę poprzednią włączyli do wspólnej przestrzeni z kuchnią i korytarzem. „Mamy teraz korzystniejszy rozkład mieszkania, niż był wcześniej. Okna sypialni wychodzą na północ, wnętrze więc się nie nagrzewa i nie budzi nas słońce. Salon z aneksem kuchennym jest usytuowany od strony południowej. Przez większą część dnia możemy się tu cieszyć naturalnym światłem. I pogodnym nastrojem” – zapewniają. Pobielili też wszystkie podłogi, by wzmocnić wrażenie, że jest jeszcze przestronniej i jaśniej.

 

Nad radiolą gospodarze powiesili powiększone ZDJĘCIA rodzinne. Jest na nich także, jeszcze w dawnej formie, ich ulubiony bulik.

W SYPIALNI wygospodarowali kącik do pracy i do... bujania w obłokach na małej huśtawce, gdy potrzebna chwila przerwy.

ŁÓŻKO przykrywa szydełkowa narzuta, uszyta z kilkudziesięciu kwadratów. To pamiątka rodzinna, wyjątkowy, ręcznie wykonany prezent. Motyw amerykańskiej flagi przypomina gospodarzom ich ostatnią wyprawę do Stanów.

W tandemie. Oboje kochają prostotę i funkcjonalność, „bez przegadania” – jak podkreślają, ale z indywidualnym charakterem. Wiele mebli w mieszkaniu jest zrobionych na zamówienie według ich projektu. Ze sklejki i drewna, lekkie, łatwe do przestawiania, bo są na kółkach, praktyczne – pełniące różne funkcje. „Chcieliśmy mieć meble, które się dopasowują do naszych potrzeb – wyjaśnia Maria. – Na przykład stół kuchenny raz jest wyspą, przy której przygotowujemy posiłki, innym razem łączymy go z ciągiem szafek, tworząc układ zabudowy w kształcie litery U. Przesuwamy go też na środek salonu, wtedy salon zmienia się w jadalnię”. Pod blatem mieści się sklejkowa skrzynia (również na kółkach), która z kolei, po wysunięciu, gra rolę stolika kawowego przy kanapie. Takie wielofunkcyjne i modułowe rozwiązania są nie tylko praktyczne, ale dają także większą swobodę w aranżowaniu wnętrza. „Lubimy, gdy się zmienia” – mówią gospodarze i na potwierdzenie prezentują swój kolejny pomysł – system lamp sufitowych w aneksie kuchennym. Można ustawiać je na różnych wysokościach w zależności od tego, którą część pomieszczenia chce się intensywniej oświetlić.

Nowe inspiracje. Jakiś czas temu na targu we Włocławku trafili na łowicką spódnicę. Zauroczyły ich jej odważne i bardzo nowoczesne zestawienia żywych barw. „Od tego zakupu zaczęła się nasza dekoratorska zabawa z ludowymi tkaninami” – wspominają gospodarze. Powstały z nich tapicerki na krzesła i na huśtawkę w sypialni. Zostały uszyte pokrowce na poduchy do salonu. W planach są już następne prace. Maria stworzyła też serię zegarów z graficznymi motywami nawiązującymi do haftu kaszubskiego. Wzory ludowe często pojawiają się w jej projektach. „Doskonale się sprawdzają w połączeniu ze współczesnym wzornictwem” - zapewnia. Nie koniec na tym, bo prowadzi także kreatywne warsztaty dla dorosłych w Muzeum Etnograficznym w Warszawie. Pasja rozwija się coraz bardziej. Tym razem nową kolekcję gospodarzy zapoczątkowały łowickie babuszki. Przywożą ich siostrzane odpowiedniki z różnych zakątków świata. Są więc matrioszki z Moskwy, japońskie laleczki – kokeshi, znalazły się w tym zbiorze nawet „babuszki” hinduskie, czyli słonie. – „Podobają nam się, bo mają bogate wnętrza”– żartuje Tomasz.

Cudowne lata. Wzornictwo lat 60. i 70. to kolejna fascynacja pary architektów. Stąd pojawiają się u nich takie cuda, jak np. radiola Philipsa – kwintesencja stylu. Wypatrzona na targu staroci i odświeżona gra bez zarzutu. Albo Volkswagen T2, model z 1976 roku, popularnie nazywany bulikiem lub ogórkiem. Wiążą się z nim wspomnienia, bo kiedyś należał do rodziny pana domu, która jeździła bulikiem na wakacje. Teraz przeszedł lifting i mimo szacownego wieku, zaczął u Marii i Tomasza drugie życie. Wygląda i działa jak nowy.

 

 

Nad blatem w KUCHNI – ruchoma dekoracja, czyli puszki na magnes, z przyprawami. Półka jest też miejscem na ludowe akcenty.

PODUCHY uszyte z ludowych tkanin. Ich barwy wcale nie tracą intensywności, choć niektóre osiągnęły imponujący wiek stu lat.

BABUSZKI to motyw powtarzający się w całym mieszkaniu. Są jednak na tyle dyskretne i w tak różnorodnej postaci, że nie ma się poczucia przesytu.

ŁAZIENKA została urządzona w bielach. Ocieplają ją drobiazgi, m.in. wiklinowe kosze na ręczniki. Na ścianie widać zegar z ludowym wzorem, projekt Marii.

ATUTY TEGO WNĘTRZA:

■ Wrażenie przestronności uzyskane dzięki oszczędnej aranżacji i kolorystyce.

■ Umiejętne połączenie współczesnej estetyki z akcentami folkowymi i z lat 60.

■ Proste, mobilne i wielofunkcyjne meble.

 

ULUBIONE SKLEPY

■ Markety budowlane. Gospodarze kupują w nich elementy do swoich projektów.

■ Targi staroci. Bo można znaleźć na nich prawdziwe wnętrzarskie perełki.

■ Małe studia meblowe. Są w nich często rzeczy unikalne.