Znajdź sklep w Twojej okolicy
    Ustal moją lokalizację
    LUB
    Wybierz
  • Twoje konto
  • Zarejestruj się
  • Zaloguj się

Zabawa w chowanego

„Jeśli pracuje się w domu, potrzebne są komfort i spokój. Zbędne przedmioty lepiej ukryć, by nie rozpraszały” – mówi Karolina. Jak to zrobić na 32 m²?

OSZCZĘDNIE Z KOLORAMI
Niewielkie mieszkania nie przepadają za bogactwem barw. Wystarczy zastosować w nich dwa, trzy kolory główne, które można powtórzyć
w kilku strefach. Na ścianach najbezpieczniejsze są biele oraz beże – optycznie rozświetlają i powiększają wnętrza, pozwalają „wybić się” innym odcieniom. Zestawione z akcentami spokojnych brązów, szarości, błękitów czy zieleni, gwarantują harmonijną, przyjazną kolorystykę. 

1. Górne szafki kuchenne wbudowane są w ścianę tak, że tworzą z nią jedną płaszczyznę. Aby zachować klarowność podziałów, zrezygnowano z typowych uchwytów drzwiczek. Wzdłuż ich krawędzi wyżłobiono niewidoczne z przodu łuki umożliwiające otwieranie szafek. „Tak jest ładnie i wygodnie” – komentuje gospodyni.

 

Układ idealny. Tylko 32 m² czy aż 32m²? „Szczerze mówiąc, szukałam większego mieszkania – opowiada Karolina  Breguła (artystka multimedialna, autorka instalacji, happeningów, fotografii, wideo). – Ale gdy weszłam tu po raz pierwszy, poczułam dobrą energię, chciałam zostać na dłużej”. „Za” przemawiały też inne zalety. Świetna lokalizacja w centrum Warszawy niedaleko placu Zbawiciela. Dobrze utrzymana kamienica z lat 50. A także idealny rozkład kawalerki – na planie kwadratu jedno duże pomieszczenie z wydzieloną niewielką łazienką. „Od razu wiedziałam, co gdzie postawię” – dodaje.
 

 

Otwarte wnętrze. Ma wiele plusów. Optycznie powiększa mieszkanie, ułatwia komunikację między częścią kuchenną a salonową. Cała sztuka polega na tym, by umiejętnie połączyć obie strefy. Karolina nie chciała mieszkać w kuchni. Postanowiła więc ograniczyć ją do minimum i tak zaaranżować, by komponowała się z wystrojem salonu. „Pomyślałam, żeby nadać kuchni pokojowy charakter – mówi gospodyni. – Bez żalu zrezygnowałam z kafelków na ścianie między szafkami. Znajoma projektantka wnętrz Anna Orłowska doradziła mi, by zastąpić je lamperią, która jest praktyczna i nie tak zimna jak glazura”. Rząd dolnych szafek niemal się rozmywa na tle białej ściany. Nie wyróżniają się również jasny blat, piekarnik i zlewozmywak. Fronty górnych szafek wykończono fornirem w kolorze mebli stołowych. Wyglądają jak ozdobny panel. Skąd pomysł na zlicowanie ich ze ścianą? „Po pierwsze, nie przepadam za wiszącymi szafkami kuchenymi – wyjaśnia Karolina. – A po drugie, musiałam w jakiś sposób ukryć gąszcz rur na ścianie. Tych gazowych nie można zamurowywać, postanowiłam więc zamaskować je ścianką z płyt g-k oraz meblami.

 

Szafki są płytsze niż standardowe. Naczynia stoją w jednym rzędzie, łatwo więc do nich sięgać.

 

2. Łóżko jest dość obszerne, zajmuje 2 m². Pod materacem mieści się pakowna, otwierana od góry skrzynia. „Aby się do niej dostać, trzeba oczywiście zdjąć materac. Ale to żaden problem” –  tłumaczy Karolina. W przedniej części łóżka znajdują się szafki z klasycznymi drzwiczkami. „Takie same zaprojektowałam w pawlaczu w przedpokoju” – dodaje. Aneks sypialniany rozświetla lampa z lat 50., kupiona przez poprzednich gospodarzy. Nad stołem – awangardowa żarówka z warszawskiego Magazynu Praga.

 

Sztuka pakowania. Zabudowaną szafę w przedpokoju Karolina dostała „w spadku” po poprzednich właścicielach. – „Może tego nie widać, ale jest bardzo pojemna – mówi. – Wzbogaciłam jej wnętrze o półeczki i nowoczesne akcesoria. Wykorzystałam każdy centymetr. Odświeżyłam stare drewniane drzwi, a także lustro, które poza funkcją użytkową stanowi też ważny element aranżacyjny – powiększa wizualnie przedpokój”. Wieszaczki są przymocowane do ściany na różnych wysokościach. W ten sposób na niewielkiej płaszczyźnie można więcej zmieścić. „Jednak nie tyle co pod łóżkiem – śmieje się Karolina, wskazując na wnękę sypialnianą. – To mój wspólny projekt z tatą. Jestem córką żeglarzy. W dzieciństwie napatrzyłam się na łodzie. Z ojcem szkutnikiem pomyśleliśmy więc o urządzeniu sypialni jak na jachcie – z bakistą, czyli schowkiem pod materacem”. Meble służące do przechowywania (szafa, pawlacz, łóżko) wtapiają się w tło, mają jasne, nieco połyskujące powierzchnie. Wyglądają lekko, nie dominują we wnętrzu.

 

Sprytny schowek.Idealna na niego jest przestrzeń nad drzwiami w przedpokoju. Można tu powiesić szafkę lub półkę. Jeśli chcemy maksymalnie wykorzystać miejsce, warto wykonać pawlacz na miarę – z fornirowanej, okleinowanej albo lakierowanej płyty MDF (od 40 zł/m²). Mocujemy do trzech ścian „ramkę“ z grubych listew sosnowych (ok. 5 zł/m), malujemy je w kolorze ściany. Następnie nakładamy na listwy płytę, czyli dno pawlacza.
 

Trochę niżej. Gospodyni celowo zrezygnowała z wysokiej zabudowy meblowej. Postawiła na niskie komódki i stoliki, przenosząc w ten sposób kompozycyjny punkt ciężkości pod linię parapetu. Dzięki temu kawalerka sprawia wrażenie wyższej, światło bez problemu dociera do każdego zakątka mieszkania. Większość mebli pochodzi z lat 50. „Po renowacji zaskoczyły mnie swoją niezwykłą urodą i funkcjonalnością” – mówi gospodyni. Do okrągłego stołu może zasiąść  nawet sześć osób. Niska biała szafeczka przy drzwiach do salonu ukrywa sprzęt fotograficzny, który (z uwagi na zawód Karoliny) zawsze musi być w pogotowiu. „Postanowiłam uszanować zastane rzeczy, zachować klimat mieszkania” – dodaje właścicielka. Zostawiła więc oryginalny parkiet oraz piękne stare płytki w kuchni i w łazience.

 

3. Meble na cienkich nogach dodają wnętrzu lekkości. Podobnie jest z półprzezroczystymi, miękko spływającymi na podłogę firankami. Stolik mieszkał tu już przed Karoliną. Był w świetnym stanie, nie wymagał nawet odświeżenia. Teraz pełni funkcję stolika komputerowego oraz półki.

 

Za więcej dziękuję. Karolina nie zamierza na razie kupować nowych sprzętów i dodatków. Ma dokładnie to, czego jej potrzeba. Według Ani Orłowskiej takie podejście świetnie się sprawdza w małych mieszkaniach. Otwiera nie tylko przestrzeń, ale też głowę. Porządkuje wartości. Sprawia, że bardziej doceniamy i szanujemy otaczające nas przedmioty. 

 

4. Ściany wyłożono białymi płytkami o wymiarach 10x10 cm (większe przytłaczałyby małe wnętrze). Karolina wpadła na pomysł, by wykonać z nich również postument pod umywalkę. Nie zabudowała go z przodu, aby dodać mu strzelistości, odciążyć dolne rejony łazienki. Wnękę wykorzystuje jako dodatkowe  miejsce do przechowywania.

 

Drobne triki, duży efekt. Aby łazienka nie przypominała zamkniętej klatki, warto pobawić się trzema wymiarami, stworzyć wrażenie głębi. Jak to zrobić? Na przykład ciemną posadzkę skontrastować z bielą ścian. Wysoką wnękę ścienną podzielić na dwie części – u góry zamkniętą (szafka z białym frontem), a u dołu otwartą (lekkie półki z płyty MDF). Tu glazurę o grubości 1 cm położono do wysokości 1,70 m. Ściany powyżej pokrywa już tylko biała farba, dzięki czemu łazienka zyskuje „oddech”, a sufit optycznie się oddala. Wypukłe lampki oraz lustro w profilowanej ramce wyglądają tak, jakby właśnie wyłaniały się ze ściany i w każdej chwili mogły też zniknąć. Przymocowane obok ażurowe koszyczki na kosmetyki, które ułatwiają utrzymanie porządku, również są dyskretne. Jedynie kilka drobiazgów wnosi do wnętrza dynamikę i kolor.

 

tekst Matylda Gruman stylizacja Ola Buczkowska zdjęcia Michał Przeździk

zobacz produkty
Wczytywanie...
Wczytywanie...