Znajdź sklep w Twojej okolicy
    Ustal moją lokalizację
    LUB
    Wybierz
  • Twoje konto
  • Zarejestruj się
  • Zaloguj się

Z dostępem do nieba

Z dostępem do nieba

Zanim zapukaliśmy do drzwi Pauliny i Pawła, musieliśmy się wdrapać po schodach na piąte piętro. Warto było. Zobaczyliśmy nowoczesne wnętrze, wyczarowane ze strychu wiekowej kamienicy. Jednej z najstarszych na warszawskim Górnym Mokotowie.

Windy nie ma i nie będzie. Nie zamontowano jej po wojnie przy okazji rozbudowy domu o dwa piętra. Ani teraz, kiedy strych zmienił się w mieszkanie. Windy nie ma, jest za to dobra kondycja. Mają ją Paulina i Paweł, którzy parę razy dziennie pokonują 96 stopni. Przez kilka lat mieszkali na czwartym piętrze. Najpierw sami, potem z małym Leonem. Pomysł adaptacji strychu pojawił się wraz z myślą o drugim dziecku. Kupili ciemną przestrzeń z rzędami drewnianych podpór, by wyremontować ją i powiększyć swoje terytorium. Rozebrali przegniły strop kryty papą, podnieśli ściany. „Praktycznie wybudowaliśmy tu dom – mówią. – Ktoś zrobił to samo nad drugą częścią budynku i cała kamienica zyskała nowy dach”. Przy okazji – nową elewację, klatki schodowe i kostkę na podwórku, bo kwota, którą zapłacili za strych, zasiliła fundusz remontowy.

Z podziałem na role
Sami wzbogacili się o 50 metrów kwadratowych, taras i niebo nad głowami. Nowe mieszkanie ma 120 metrów kwadratowych. Kąt nachylenia dachu jest minimalny, stąd niewielkie skosy poddasza – 180 centymetrów w najniższym punkcie. Za to więźba dachowa nad salonem, łazienką i przedpokojem wznosi się prawie cztery metry nad podłogą. Wysokość budynku w najwyższym punkcie stropu nie zmieniła się. Dzięki temu łatwiej było dostać wszelkie pozwolenia. Mimo to załatwienie formalności zabrało nowym właścicielom dwa lata, remont – kolejne osiem miesięcy. Podzielili się rolami: Paweł jest prawnikiem, więc to on zajął się przepisami, urzędami, papierami. Doprowadził budowę do stanu zamkniętego. O to, co w środku zadbała Paulina. Zna się na rzeczy – dawniej pracowała jako stylistka dla pism wnętrzarskich. „Rozkład, który wynikał z projektu budowlanego, nie bardzo mi odpowiadał. Chciałam, żeby było wygodniej, bardziej przyszłościowo. Myślałam o garderobie z oknem, którą z czasem moglibyśmy zamienić na trzeci pokój” – wspomina. Paulina miała nową fi rmę, małe dziecko i ciągły defi cyt czasu. Dlatego zrobiła casting na architekta wnętrz. Dostała kilka projektów: nowoczesnych, modnych, jak z żurnala. Zbyt podobnych. Niezbyt praktycznych. Sama zabrała się więc do pracy.

Prostokąty nieba
Sprejem na wylewce Paulina narysowała nowy rozkład – w centrum otwartą przestrzeń dzienną z salonem, kuchnią i jadalnią, dookoła ciąg pomieszczeń: garderobę, sypialnię, łazienkę z pralnią, pokój Leona. Z dawnego projektu zostały tylko ściany kominowe. Ich betonowa faktura jest charakterystycznym elementem wystroju wnętrza. Biel ścian, zasłon i rolet, jasny beż posadzki, ramy okien z naturalnego drewna – mieszkanie Pauliny i Pawła nie przypomina typowego poddasza. Nie tylko kolorem. Przede wszystkim brak tu tradycyjnych skosów, lukarn, drewnianych podpór. O tym, że jest się na najwyższym piętrze, przypominają okna dachowe: 22 prostokąty zmiennych kolorów nieba. Dają masę światła, wrażenie przestrzeni. Za to nie chronią przed upałem ani chłodem. Dlatego właściciele latem korzystają z klimatyzacji, zimą z oszczędnościowej wersji ogrzewania. Nowoczesny piec gazowy postawili w pralni. Jest niezależny od kamienicy, w dodatku automatycznie się włącza, kiedy temperatura w mieszkaniu spada poniżej 22ºC.

Allegro i inni
Żyją szybko, liczą czas. Paulina ma go za mało, żeby biegać po sklepach. Dlatego korzysta przede wszystkim z tych internetowych. „Nie zdarzyła mi się jeszcze żadna poważna wpadka. Mam z głowy transport, wnoszenie sprzętów na piąte piętro, czasem trafi ają się okazje” – mówi. Na Allegro znalazła krzesło, które postawiła przy biurku. Także lampę oraz używane holenderskie meble do jadalni. Co prawda lampa daje za dużo światła, a welurowe obicia wymagały zmiany na mniej krzykliwy kolor, ale Paulina nie rezygnuje z internetu. Na niemieckim eBayu kupiła żyrandol do sypialni. Często zagląda do Leroy Merlin czy Ikei. „Można tam niedrogo znaleźć coś fajnego. Nie lubię długo czekać na rzeczy, bo w tym czasie zmienia mi się koncepcja” – mówi. Tak było z tapetą do sypialni. Odstraszały terminy i ceny. Idealną i tanią zobaczyła właśnie w Leroy Merlin. Tam też kupiła większość oświetlenia. Blaty kuchenne miały być dębowe lub kamienne, ale z pośpiechu Paulina wybrała gotowe, z żywicy. Dziś przyznaje, że są ładne, jednak niezbyt funkcjonalne. „Łatwo się brudzą, ale szybko można je wyczyścić”. Rewir kuchenny wyznaczają kwadraty kamiennych płytek na posadzce. Reszta podłogi ułożona jest z dębowych desek o różnej szerokości i długości, olejowanych i woskowanych na biało. „Bardzo lubię tę podłogę, stonowaną, ale nie nudną. Ma sęki, jest porowata, dużo się na niej dzieje. Wbrew pozorom nie wymaga specjalnej konserwacji” – mówi właścicielka.

Gotowi na zmiany
Paulina wybiera nietypowe rozwiązania. Wymyśliła oryginalną obudowę umywalki, zrobioną z egzotycznego stolika. Bawi ją własnoręczne postarzanie mebli. Zaprojektowała też praktyczną, dwustronną szafę z pawlaczem. Od strony pokoju dziecięcego mebel ma płytkie półki na książki, a w jego przedpokojowej części znajdują się wieszaki na ubrania i półki na buty. Życie czasem weryfi kuje wnętrzarskie pomysły Pauliny. Na przykład ten na rozsuwane okno, otwierające całą ścianę tarasową. Projekt odważny i efektowny, tyle że dźwig, który miał transportować wielką taflę na górę, nie wjechał na podwórze przez zbyt ciasną bramę. Trzeba było zrezygnować z koncepcji, wnieść okno w częściach, oszklić w mieszkaniu i pogodzić z tym, że otwiera się tylko jego środkowy segment. Życie powoli weryfi kuje też pomysł zasadniczy, czyli mieszkanie z dwójką małych dzieci, tak wysoko, bez windy. „To miejsce
jest idealne dla młodych bezdzietnych ludzi. Ale przestaje się sprawdzać, gdy trzeba wnosić na górę malucha plus zakupy – mówi Paulina. – Lubimy to mieszkanie, w jego urządzenie włożyliśmy masę pracy. Ale jeszcze bardziej lubimy zmiany. Szczególnie na lepsze, większe i bardziej przyjazne rodzinie z małymi dziećmi”.

tekst Elżbieta Strzałkowska stylizacja Paulina Grajek-Mamczarek zdjęcia Rafał Lipski

zobacz produkty
Wczytywanie...
Wczytywanie...
Wczytywanie...