Znajdź sklep w Twojej okolicy
    Ustal moją lokalizację
    LUB
    Wybierz
  • Twoje konto
  • Zarejestruj się
  • Zaloguj się

To nam się nie śniło

Justyna i Michał chcieli tylko zamienić mieszkanie na większe, bo z psem w 45-metrowym studiu było im za ciasno. Ale kupili dom z ogródkiem w Karwianach pod Wrocławiem. Znaleźli tam wygodę, zaciszną okolicę i przyjaciół. Więcej nie mogli sobie wymarzyć.

 KTO TU MIESZKA?
■ Justyna, bardzo zajęta germanistka, która w tygodniu pracuje dla niemieckiej firmy, a w weekendy prowadzi zajęcia ze studentami, jej partner Michał – prężnie działający handlowiec w branży komputerowej – oraz ich 6-letni pupil, golden retriever Feta.

 

135 m²


Maksymalne otwarcie przestrzeni parteru optycznie powiększyło metraż. Właściciele zmienili także przeznaczenie niektórych pomieszczeń, np. jedną z dwóch łazienek na piętrze przerobili na garderobę. Teraz mieszka im się komfortowo.

Ograniczona gama kolorów wcale nie oznacza nudy. Wystarczyło zróżnicować faktury, by wnętrze nabrało charakteru. U Justyny i Michała świetny efekt dało połączenie wzorzystej tapety z drewnem o wyraźnym rysunku, włochatym dywanem i strukturą betonu na filarze.

 

Z najomi mogą im tylko pozazdrościć – piękny dom, wokół pola i lasy, niedaleko płynie rzeczka. Sielanka. Do tego blisko do miasta, z jego życiem kulturalnym i zapleczem handlowym. A jeszcze bliżej do autostrady. Bo Justyna i Michał często podróżują. Choćby w odwiedziny do rozrzuconej po Polsce rodziny. W wolnych chwilach wsiadają na rowery i poznają okolicę albo uczą się gry w squasha na kortach w pobliskim fitness klubie. „Pierwsze rakiety dostałem od sąsiadów, obecnie bliskich przyjaciół” – chwali się Michał.

 

Towarzyscy pionierzy. Na nowo wybudowanym osiedlu zamieszkali jako pierwsi. „W oczach sąsiadów, którzy sprowadzili się po nas, uchodziliśmy chyba za ekspertów. Wciąż ktoś przychodził, by poradzić się w kwestii urządzania czy zakupów do domu” – wspominają gospodarze. Tak nawiązali pierwsze znajomości. „Mamy nawet swoją osiedlową paczkę. Razem organizujemy wypady na narty albo wspólnie robimy pizzę” – wyjaśnia Justyna. W sylwestra umówili się, że powitają nowy rok, wznosząc toast na dworze. Niespodziewanie przyłączyło się jeszcze kilkanaście osób. „To było wspaniałe. Taki spontaniczny odruch ludzi, którzy mieszkają obok siebie i nawet jeśli znają się tylko z widzenia, chcą świętować razem. W mieście nigdy tego nie zaznaliśmy” – przyznają oboje.

 

 Mniej znaczy więcej. Na zakup domu zdecydowali się, zanim jeszcze ruszyła budowa. Gdy oglądali plany deweloperskie, zewnętrzny wygląd szeregowca nie zrobił na nich wielkiego wrażenia. Stwierdzili jednak, że najważniejsze jest wnętrze – wymarzony wystrój zrekompensuje im zwyczajną architekturę budynku. Na jego korzyść przemawiały zresztą kameralne sąsiedztwo – tylko po jednym domu z każdej strony – oraz możliwość zmian w projekcie. Od razu zrezygnowali z betonowych schodów. „Chcieliśmy jak najwięcej przestrzeni, więc wykreśliliśmy z planu także przedsionek” – tłumaczą. Zostali z dziurą w stropie, którą swoimi pomysłami wypełniła zatrudniona przez nich architektka Eliza Suder-Tobiasz.

 

Na całej długości ściany, od kuchni po salon, właściciele położyli jednolitą tapetę w geometryczny wzór (z kolekcji Odeon, Artfunk). Nad blatem kuchennym zabezpiecza ją tafla hartowanego szkła. Kubikowy barek zawieszony na ścianie stanowi umowną granicę między pomieszczeniami.

Filar w SALONIE architektka wymyśliła dla podparcia schodów dywanowych. Tego rodzaju schody składają się tylko ze stopni i podstopni,
dzięki czemu konstrukcja wydaje się bardzo lekka. Gospodarze od dawna o takich marzyli. Dzięki fornirowi z egzotycznego palisandru, z poziomo układającym się usłojeniem, słup konstrukcyjny wygląda bardzo dekoracyjnie.

 

Szara eminencja. „Miałam na samym początku pomysł, żeby cały dom urządzić tylko na biało. Ale Eliza wybiła mi go z głowy” – śmieje się gospodyni. Rozpatrywały też beże. Nimi jednak urządzone było wrocławskie mieszkanie Justyny, wolała coś innego. Na kolorystyczną bazę w końcu wybrały szarości w odcieniach od gołębiego po grafitowy. „Są spokojne i neutralne. I wszystko do nich pasuje” – cieszą się właściciele. Półżartem dodają: „Mamy szare talerze, szare kapcie, a nawet ozdoby na choince mieliśmy w tym roku szare. My po prostu lubimy ten kolor”. Jakby tego było mało, zażyczyli sobie jeszcze surowego betonu na filarze podpierającym schody oraz na ścianach wokół kominka i w przedpokoju. „To tak naprawdę tynk dekoracyjny, który wiernie naśladuje fakturę betonu” – wyjaśnia gospodyni. Mimo surowego wykończenia dom wcale nie jest chłodny. Bo dla równowagi wprowadzili dużo drewna w ciepłym, miodowym odcieniu – parkiet z teku, schody bukowe i stół z orzecha – oba barwione na kolor teku. Do tego Justyna sprytnie zadziałała kolorowymi akcentami. Do biura kupiła czerwone krzesła, a do pokoju gościnnego kazała uszyć kwieciste poduszki. I tak wnętrza nabrały rumieńców.

 

Bieg z przeszkodami. Podczas urządzania nie obyło się bez przykrych niespodzianek. Stolarz, który robił meble do łazienki, zamiast grafitowych przywiózł srebrne. Justyna przymknęła na to oko. Ale w przypadku forniru do salonu już nie poszła na kompromis. „Czekałam na niego trzy miesiące, więc niecierpliwie zaczęłam rozpakowywać pudła. Nagle zdziwienie, bo zamówiony palisander okazał się mahoniem. Chciało mi się płakać”– wspomina. Nie dała się przekonać wysokim rabatem i zażądała wymiany.  

 

Pomysłowa pani domu.Justyna żartuje, że na architekta by się nie nadawała, ale na projektantkę wnętrz jak najbardziej. Ma do tego rękę. Najlepszy dowód? Świetnie urządziła pokoje na piętrze – ten do pracy i gościnny. Elegancki wystrój domowego biura wymyśliła pod dyktando lakierowanego biurka znalezionego przez przypadek w IKEA. Okazało się prawie idealnie mieścić we wnęce. „Długo szukałam tapety. W moim ulubionym sklepie przy ulicy Karmelkowej we Wrocławiu godzinami przeglądałam wzory. W końcu sprzedawczyni zaproponowała mi fototapetę, której nie odebrał jakiś klient. W dodatku po dużo niższej cenie. Grafitowe tło i miodowy wzór pasujący do mojej podłogi przekonały mnie” – opowiada projektantka amatorka. Przyjaciołom z sąsiedztwa i swojej mamie też pomaga rozstrzygać aranżacyjne dylematy. Podpowiada im kolory farb, wzory tapet, styl mebli, które zrobią największe wrażenie w ich mieszkaniach. Nadprodukcja pomysłów została dobrze ukierunkowana.

 

W sypialni króluje umiarkowany styl glamour. Barokowe wzory jednej tapety Justyna zrównoważyła pasami drugiej (obie marki Eijffinger), proste nowoczesne łóżko przykryła błyszczącą narzutą i ozdobiła srebrnymi poduszkami. Hitem we wnętrzu jest lustrzana ściana we wnęce za jego wezgłowiem, dzięki której wszystko lśni podwójnie.


Na parterze z połączenia toalety i kotłowni powstała druga ŁAZIENKA. Sześciometrowe pomieszczenie optycznie powiększają lustra. W jednym z nich podczas sesji przeglądała się Justyna.

 

Ścianę klatki schodowej zdobi portret właścicieli (autorstwa Kuby Mordarskiego) wydrukowany na dwóch arkuszach papieru fotograficznego. Ponieważ na tej ścianie są włączniki światła (na rękawie kurtki Michała), wydruk jest narażony na częste dotykanie. By nie zostawały na nim odciski palców, fotografik pokrył jego powierzchnię cienką folią.

 

Część ścian w łazience architektka obudowała lustrami, część pokryła perłowym tynkiem. Obie powierzchnie wyglądają intrygująco w blasku świec. Na początku wisiała tu nowoczesna lampa. Justynie brakowało jednak „dostojnego” akcentu i wymieniła ją na kryształowy żyrandol.

 

Domowe biuro miało wyglądać zupełnie inaczej. Występ ściany pomalowany teraz na grafitowo i zawieszony zdjęciami był murowany i Justyna umówiła się z deweloperem, że ten fragment zostanie z odsłoniętą cegłą. Ale budowlańcy zrobili na odwrót – położyli tynk na tym fragmencie ściany, a na sąsiednich już nie. Trzeba było zmienić koncepcję wystroju.

 ATUTY TEGO WNĘTRZA
■ Naturalne drewno i forniry dodające wnętrzom przytulności ■ Przestronny parter, w którym łączy się salon z kuchniąi przedpokojem ■ Poszerzenie perspektywy za pomocą jednolitej podłogi, tapety z głębią i licznych luster

GOSPODARZE LUBIĄ TE ADRESY
■ BoConcept z meblami w ich ulubionym stylu ■ AlmiDécor, gdzie kupili naczynia kuchenne i szkło ■ Home & You, skąd pochodzą narzuty i pościel ■ BuduAR(www.buduar.biz)  – pracownia projektowa architektkiElizy Suder-Tobiasz

 

tekst Magdalena Majewska stylizacja Katarzyna Szeroki zdjęcia Kuba Mordarski

Komentarze (1):
~bosman (niezalogowany, 83.24.46.*) 2013.07.15, 21:03

Czy możecie podpowiedzieć, jak nazywa się tapeta w geometryczne wzory i gdzie można ją kupić?

Czy opinia jest przydatna?
( 0 / 0 ) Opinia przydatna dla użytkowników
zobacz produkty
Wczytywanie...
Wczytywanie...
Wczytywanie...