Znajdź sklep w Twojej okolicy
    Ustal moją lokalizację
    LUB
    Wybierz
  • Twoje konto
  • Zarejestruj się
  • Zaloguj się

Tęsknota za kwiatami

Z wykształcenia inżynier ogrodnictwa, z zamiłowania wokalistka awangardowego zespołu, Ola Pawelska ma wiele pasji. Efektowne lampy ze sztucznych kwiatów zaczęła robić zimą, gdy dom przestały zdobić świeże rośliny.

 

Pracownia na piętrze przybudówki starej kamienicy na warszawskiej Pradze. Niski strop, małe okna, za to duża powierzchnia. Ola Pawelska siedzi na huśtawce ogrodowej, która służy jej za kanapę. Dookoła rozłożone są worki pełne wielkich sztucznych kwiatów w tęczowych barwach. Obok wisi kilka gotowych projektów. Pomysł na kwiatowe abażury przyszedł jej do głowy zimą: „Zwyczajnie zatęskniłam za kolorami, roślinami – opowiada. – Wymyśliłam te klosze, które pięknie rozpraszają światło”. Stroicielka lamp skończyła wydział ogrodnictwa w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego. Jeszcze niedawno pracowała w firmie, która zajmuje się rewitalizacją zieleni w przestrzeni miejskiej. Miała odpowiedzialne stanowisko kierowniczki robót ogrodniczych, podlegały jej brygady robotników. Latem trzeba być na miejscu od 6 do 18, zimą nie ma nic do roboty i ślęczy się przed komputerem. A ją rozsadza energia, kocha być w ruchu, nie znosi bezczynności. Teraz dorywczo przyjmuje zlecenia związane z architekturą zieleni i rozwija inne swoje pasje. Jej największa namiętność to śpiewanie. Przez kilka lat jako Olamonola była wokalistką awangardowego zespołu Bauagan Mistrzów. Teraz pracuje nad własną płytą. Umie szyć, robić na drutach, do swojej pracowni samodzielnie zrobiła regał ze starego tapczanu: „Stale coś robię: kolczyki, naszyjniki dla koleżanek – to doskonałe lekarstwo na ukojenie nerwów. Ale nigdy nie myślałam, żeby zajmować się tym zawodowo”. Ola działa impulsywnie, dlatego od pomysłu na tropikalną lampę do jej wykonania nie minęło wiele czasu. Jak to często bywa z rękodziełem, pierwszy abażur zrobiła dla siebie i była przekonana, że na tym poprzestanie. Kiedy tylko jej znajomi zobaczyli kolorową świecącą kulę, natychmiast zaczęli wypytywać, skąd ją ma. Potem wzięła udział w kiermaszu rękodzieła „Cuda wianki”, który odbywa się cyklicznie w warszawskiej galerii Melon. Zabrała ze sobą osiem lamp i wszystkie sprzedała w ciągu jednego dnia. Tworzywo, z którego zrobione są kwiaty, umiejętnie udaje tkaninę, dlatego ładnie rozprasza światło. Ola kupuje je w hurtowniach, są niedrogie – 10 albo 20 groszy za sztukę, a na jeden klosz potrzeba kilkudziesięciu kwiatów. Sama robi stelaże, kolega wytacza jej tylko grubsze obręcze, z których powstaje szkielet abażuru. Ola żartuje, że przy okazji podszkoliła się także w wielu innych dziedzinach. Sama lutuje druciane obręcze, zdobyła też podstawowe umiejętności elektryka. Oddzielnie kupuje oprawki na żarówki, kable i wszystko samodzielnie montuje: „Trochę się bałam elektryczności, ale okazało się, że to nie takie trudne – no i mam kolejny punkt do CV”. Kiedy szkielet jest gotowy, następuje żmudne przymocowywanie każdego kwiatu za pomocą cieńszych drutów. Poszczególne elementy muszą być rozmieszczone gęsto, tak żeby nie było pomiędzy nimi szpar. Jedną lampę robi około sześciu godzin. Projektując je, obmyśla formę klosza – mogą mieć kształt kuli, tuby albo całkiem nieregularnej bryły. Nie planuje natomiast kolorystyki, łączy je spontanicznie: „Jestem królową chaosu” – mówi. Próbowała robić abażury jednobarwne, ale najbardziej efektowne okazały się te kolorowe. Półtorametrową tubę ze sztucznych kwiatów zamówiła u niej jedna z restauracji sushi, jej dzieło wisi także w zaprzyjaźnionej kawiarni Melon. Sądziła, że lampy, ze względu na spektakularne rozmiary, będą kupowane głównie do wnętrz publicznych, takich jak kawiarnie czy sklepy. Okazało się, że klienci chcą je mieć w domach: „To chyba ze względu na ich buduarowy charakter – ludzie uwielbiają wieszać moje abażury w sypialni”.

 

TEN ADRES WARTO ZNAĆ
Lampy Oli można kupić na warszawskich kiermaszach rękodzieła, takich jak „Cuda wianki” w galerii Melon, przy ul. Inżynierskiej 3, albo w sklepie z rękodziełem hima4love, przy ul. Kopernika 8/18 w Warszawie.

tekst Julia Pańków stylizacja Kinga Mostowik zdjęcia Michał Mrowiec

zobacz produkty
Wczytywanie...
Wczytywanie...
Wczytywanie...