Znajdź sklep w Twojej okolicy
    Ustal moją lokalizację
    LUB
    Wybierz
  • Twoje konto
  • Zarejestruj się
  • Zaloguj się

Sztuka improwizacji

Jak oszukać niewielki metraż, a mając naturę sentymentalnego zbieracza, uniknąć chaosu i graciarni? Podpowiedzi szukamy w 54-metrowym mieszkaniu Basi Dereń-Marzec, stylistki, dekoratorki i projektantki wnętrz.

Basia nie zmieniła adresu od 22 lat.
Dom na Żoliborzu zbudowano co prawda po wojnie, ale według dawnych planów Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Ma porządną klatkę schodową, grube ściany, duże okna. Sporo miejsca między głową a sufitem i dębowe parkiety. Mieszkanie powstało z połączenia dwóch kawalerek. Salon, kuchnia, dwie sypialnie, łazienka – zaledwie 54 metry kwadratowe. „Robię co mogę, żeby wyglądało na większe” – mówi właścicielka. Korytarz przechodzący w pokój, szafa wpuszczona we wnękę, książki tuż pod sufitem – to sprawdzone sposoby powiększania przestrzeni. Ale Basia ma też autorską metodę oszukiwania metrażu: wielowątkowość. Łączy style i klimaty, a sekret powodzenia polega na wyczuciu proporcji i malarskim widzeniu całości.
Basia układa elementy wnętrza jak kolaż.
Komponuje nową opowieść, inną perspektywę. Budzi ciekawość i wrażenie, że za rogiem, za szafą, w kolejnym pomieszczeniu zobaczymy coś jeszcze. Toporne drzwi z rozbiórki góralskiego domu, meble przedwojenne, nowoczesne, z lat 50. Grafiki, fotografie i skarby kupione za przysłowiową złotówkę na lumpiarskich targowiskach. Fragmenty ścian szpachlowane, malowane w pasy, przykryte pałacową tapetą. Gładkie przy fakturalnym. Ciemne obok jasnego. Stare z nowym. Stylowe z kiczem.
Basia ma naturę zbieracza.
Lubi klimat straganów ze starociami, second handów, a szczególnie warszawskiej Olimpii, ubogiej krewnej bazaru na Kole. W takich miejscach kupuje sprzęty i stare lustra. Przygarnia bezużyteczne drobiazgi. Zaczęła od drewnianych mebelków dla lalek. Pierwszy regał z lat 50. w wersji mini zobaczyła na targu w Rudzie Śląskiej. „Musiałam go mieć, a potem szukałam podobnych – wspomina Basia. – Przypominały mi dom dziadków: zamożne, obszerne wnętrze, na dywanach ciężkie szafy”. Po meblach dla lalek przyszedł czas na same lalki: szmaciane cyganki i małe, plastikowe. Basia wyznaczyła im miejsce w przedpokoju. Nie mieszczą się wszystkie naraz, więc zmienia je jak dekoracje. Wyjmuje kilka, ustawia, reszta czeka w pudełkach. Dla swoich lalek wybrała tapetę z kolekcji firmy Pierre Frey. Kilka metrów kwadratowych szyku rodem z XVIII-wiecznej Francji: kwiaty i amorki w kolorze ciężkiego różu.
Basia lubi zmiany, ale nie wnętrzarskie trzęsienia ziemi.
Baza jest ta sama od lat. Ten sam układ pomieszczeń, te same meble. Metamorfozy dotyczą fragmentów – kolorów, motywów, aranżacji. Przedwojenny stół odmłodniał, otoczony krzesłami z metalu. Pełne drzwi przetarte na biało wtopiły się w ścianę. Stara komoda pociągnięta srebrzystymi farbami odzyskała blask. Szafa ścienna to najmocniejszy punkt salonu. Drzwi pochodzą z góralskiej chaty, obudowa jest z gips-kartonu. Do niedawna była jasna. Pomalowana na ciemno szeroką szpachlą nieoczekiwanie sprawiła, że pokój wydaje się większy. Basia nie ma w mieszkaniu modnych sprzętów. Nie potrzebuje ich. „Mój zawód pozbawił mnie pokus – za dużo widzę – mówi. Przywiązuję się do tego, co moje. Zakochuję się w przedmiotach i kolorach”. Ostatnio w niebieskim. Na okładce książki „Prorok na skale. Myśli Jerzego Nowosielskiego” zobaczyła tytułowy obraz: ascetyczny rysunek, jasna postać i kwadrat błękitu. Czytała książkę, patrzyła na reprodukcję i myślała o swoim mieszkaniu. „Do tej pory nie widziałam niebieskiego poza niebem – mówi. Nagle zobaczyłam. Niebieski porządkuje. Wprowadza spokój, organizuje przestrzeń. Chcę go mieć u siebie. Poprowadzę w głąb mieszkania, do kuchni. Niebieski dużo tu zmieni”.
Z malowaniem Basia musi jednak poczekać, bo na razie ma za dużo pracy. Ale przypadkiem trafiła w galerii na „Proroka”. Kupiła sobie na urodziny. Na raty.

tekst Elżbieta Strzałkowska stylizacja Joanna Szachowska-Tarkowska zdjęcia Rafał Lipski

zobacz produkty
Wczytywanie...
Wczytywanie...
Wczytywanie...