Znajdź sklep w Twojej okolicy
    Ustal moją lokalizację
    LUB
    Wybierz
  • Twoje konto
  • Zarejestruj się
  • Zaloguj się

Na styku kultur

Dzieciństwo spędziła w Szanghaju, praca zawiodła ją do Brukseli. Ale to dom pod Warszawą jest jej miejscem na ziemi. Dom, który po generalnym remoncie, pozwolił Marcie uwierzyć w to, że marzenia się spełniają.

KTO TU MIESZKA?
■ Marta – piastująca kierownicze stanowisko w międzynarodowej korporacji
■ Jej dwoje dorosłych, studiujących w Warszawie dzieci.

Szesnaście lat. Tyle czasu zapracowana pani dyrektor w międzynarodowej korporacji musiała czekać na metamorfozę swojego domu. „Na początku był szczytem naszych marzeń. W końcu to dom, a nie 36-metrowe mieszkanie, w którym jeszcze niedawno tłoczyliśmy się z dwójką małych dzieci. I aż 250 m⊃2;! W podwarszawskiej dzielnicy willowej, blisko lasu. Z tarasem i ogródkiem” – wspomina Marta. Jednak nowy dom – trójkondygnacyjny bliźniak typowy dla budownictwa z początku lat 90. – miał też sporo wad. Fatalne materiały, niestaranne wykończenie, niefunkcjonalny rozkład pomieszczeń… Budynek składał się z wielu małych pokojów, brakowało w nim światła i przestrzeni. „Wiele razy nosiłam się z zamiarem remontu, a nawet przebudowy, ale zawsze coś krzyżowało mi plany. Wreszcie doszłam do etapu pod tytułem »czas na zmiany w życiu« i zaczęłam wprowadzać je do czterech ścian” – opowiada właścicielka.

Architekt pilnie poszukiwany. Przez wspólną znajomą Marta trafiła na architektkę i projektantkę wnętrz Agnieszkę Pudlik. „Podczas pierwszej wizyty odradzałam właścicielom remont. Ze względu na koszty i uciążliwość. Dom wymagał kompletnej przebudowy. Był naprawdę w złym stanie, w ścianach mieściły się nawet gniazda os” – tłumaczy architektka. „Radziła, żeby sprzedać i zapomnieć” – śmieje się Marta. Z powodów sentymentalnych rodzina postanowiła jednak zostać. Zostać, czyli paradoksalnie – wyprowadzić się, ustępując miejsca ekipie budowlanej.

Osiem miesięcy. Tyle trwał kapitalny remont, podczas którego zmieniono prawie wszystko! Salon powiększył się do dwukondygnacyjnej przestrzeni doświetlonej dużym podłużnym oknem pod sufitem. Znajdująca się nad nim małżeńska sypialnia miała zniknąć. Zdaniem właścicielki: „Wyburzanie stropu stanowiło jeden z trudniejszych momentów. Pomysł zrodził się nagle, był trochę szalony i symboliczny. Kiedy stojąc pośrodku salonu, zobaczyłam dziurę nad głową, zrozumiałam, że moje życie naprawdę się zmienia”. Małe okna na podestach zostały pociągnięte do podłogi. Wyburzono ciemną klatkę schodową z wąskimi schodami, a w jej miejscu pojawiły się samonośne dębowe schody o lekkiej konstrukcji, niezabierające przestrzeni, z poręczami z surowej stali. Parter domu zajęła otwarta część dzienna składająca się z salonu z kominkiem, kuchni, jadalni, kącika bibliotecznego i otwartego wejścia do holu. Na pierwszym piętrze zaprojektowano dwa przestronne pokoje oraz łazienkę. Z kolei puste do tej pory poddasze przeobraziło się w „open space”, z wielką sypialnią, otwartą łazienką i garderobą. Jak właścicielka ocenia nową sypialnię? „Uwielbiam ją za światło i przestrzeń. Prowadzą do niej schody, nie ma drzwi, jest więc otwarta na dom. Gdy leżę w łóżku, zerkam na niebo i słyszę dobiegające z dołu rozmowy dzieci, które właśnie zjechały do domu, czuję się bezpieczna i szczęśliwa” – uśmiecha się.

Koncepcja aranżacji. Nasuwała się sama… Marta urodziła się i wychowała w Szanghaju. Zna dobrze tamtejszą kulturę, tradycje, mentalność ludzi. Później kilka lat mieszkała w Afryce Północnej. „Mam wiele miłych wspomnień z tamtych czasów. Wspomnień oraz… mebli” – dodaje. Niektóre odziedziczyła po rodzicach, inne przywiozła z licznych podróży do Chin. Przez lata uzbierała bogatą kolekcję krzeseł, stolików, komód oraz bibelotów – porcelany, obrazków z laki itp. Nie zamierzała się z nimi rozstawać. „Bo to tak, jakby rozstawać się z przeszłością” – mówi. Postawiła Agnieszce Pudlik warunek: „Najbliższe sercu meble i dodatki muszą pojawić się w nowym domu. Pozostałe mogą trafić na śmietnik historii”. Zadanie projektantki polegało teraz na wkomponowaniu chińskich antyków w nowoczesną stylistykę wnętrz.

Dom z klimatem. Jasny kolor ścian i podłóg (w zależności od pomieszczenia parkiet wersalski, deski dębowe albo gres) stanowią punkt wyjściowy dla mebli. Współczesne –„pachnące” Prowansją i Toskanią – toną w beżach, brązach i bieli. Starsze, chińskie – bazują na brązach, czerni, czerwieni. Zestawione ze sobą, tworzą zgrabne kompozycje, łączą przeszłość, tradycję i kulturę Wschodu z nowoczesnym europejskim wzornictwem. Wnętrza pozbawione są drzwi, co otwiera przestrzeń, zaciera granice między pomieszczeniami. W salonie dominuje wyściełana miękką tkaniną sofa, stojąca vis-à-vis kominka z otwartym paleniskiem. Jego ciepło równoważy przyjemny chłód trawertynu, którym wykończono kominek. Chińskie figurki z terakoty strzegą domowego ogniska. Szklane stoliki oraz lampiony wprowadzają do salonu lekkość, powietrze, światło. To ostatnie zresztą łączy wszystkie pokoje. Wpada do domu z wielu stron, załamuje się pod różnymi kątami, napotykając szklane tafle, metal i drewno na wysoki połysk. „Tak zachwyciło właścicieli, że na początku w ogóle nie zasłaniali okien” – śmieje się projektantka. Jasne, przyjazne wnętrza nastrajają optymistycznie. Zmieniły też zwyczaje domowników. Teraz rodzina częściej przebywa razem, przyjmuje gości. Marta dodaje: „Ten dom jest cudownie ciepły, przytulny, pełen dobrych wspomnień z dzieciństwa i młodości. Dowód na to, że każde marzenie można spełnić”. Jak na ironię, zaraz po zakończeniu remontu właścicielka dostała propozycję pracy w Brukseli. Dziś sporo podróżuje po świecie, ale zawsze z utęsknieniem wyczekuje powrotu do domu pod Warszawą. Bezsprzecznie to jej ukochane miejsce. Mówi o nim: „Przystań, refleksja, radość, spełnienie”.

ULUBIONE ADRESY
■ Zen Jazz Bistro Jasna 24; Kino Alchemia na Jezuickiej; sklep Red Onion Burakowska, wszystkie w Warszawie
■ antykwariaty w dzielnicy Les Marolles, targ staroci na Place du Jeu de Balle w Brukseli

ATUTY TEGO WNĘTRZA
■ Światło i przestrzeń – za sprawą nowych okien w dachu, porte-fenêtre i przeszklenia balustrad schodów.
■ Zgrabne połączenie europejskiej nowoczesności ze stylistyką Azji i Bliskiego Wschodu.
■ Zyskanie dodatkowych metrów dzięki zagospodarowaniu strychu.

tekst Matylda Gruman stylizacja Kinga Mostowik zdjęcia Michał Mrowiec

zobacz produkty
Wczytywanie...
Wczytywanie...
Wczytywanie...