Znajdź sklep w Twojej okolicy
    Ustal moją lokalizację
    LUB
    Wybierz
  • Twoje konto
  • Zarejestruj się
  • Zaloguj się

Lubię dotyk gliny

Lubię dotyk gliny

Znajdziesz tu wszystkie materiały i narzędzia potrzebne do lepienia z gliny. Ale przede wszystkim ciepłą atmosferę, skupienie i spokój. Bo choć ceramika jest sztuką tworzenia rzeczy użytkowych, ma w sobie element alchemii i medytacji.

Barbara jest rzeźbiarką, która zajmuje się ceramiką.
Od lat, chociaż życie wymusiło kilka długich przerw. Z gliną zetknęła się w liceum plastycznym, potem na warszawskiej ASP. I choć po studiach skłaniała się ku tkactwu, bardzo szybko zrozumiała, że to zajęcie nie dla niej. Przeplatanie wątku przez osnowę za długo każe czekać na efekt. Warsztat tkacki, rozebrany na części ćwierć wieku temu, do dziś leży na antresoli w pracowni.
A glina to materiał do szybkiej pracy. Od jednego podejścia.
Potem wysycha, pęka, trudno się klei. Barbara patrzy na nią jak rzeźbiarz. Najważniejsza jest miękkość i podatność, faktura i kolor. Szczególnie lubi tę brązową, z dużą ilością żelaza. Wypalona w temperaturze 11000C spieka się, barwa nabiera głębi, a przedmiot jest trwały jak kamionka. Barbara lubi materię gliny. Nie ukrywa jej pod gładką powierzchnią ceramicznych polew. Kolor wciera w faktury, odciśnięte wzory i wyżłobienia.
Miesza i łączy gotowe szkliwa. Eksperymentuje. Ale ulubiony matowy turkus przygotowuje sama, ucierając tlenki według sprawdzonej receptury. Najczęściej lepi rzeczy użytkowe – misy, patery, wazony. Czasem wraca tęsknota do czysto artystycznych form, przestrzennych kształtów bez konkretnego przeznaczenia. Wtedy Barbara zagląda do wiklinowego kosza, który stoi obok warsztatu tkackiego na antresoli. W nim trzyma swoje najstarsze prace, starannie zawinięte w szmatki i gazety.

Pracownia Barbary to miejsce z historią i atmosferą.
Na rogu Estońskiej i Jakubowskiej ( jedna z najstarszych ulic na warszawskiej Saskiej Kępie) stoi willa z pracownią. Czesław Przybylski, wybitny architekt, zaprojektował ją w końcu lat 20. ubiegłego wieku dla rzeźbiarza Mieczysława Lubelskiego. Topografia pracowni nie zmieniła się do dziś. Trzypoziomowa przestrzeń z zakamarkami, schody prowadzące na antresolę i w dół do łazienki, okno dachowe, które wpuszcza masę światła. Barbara spędza tu każdą wolną chwilę. Wyposażenie pracowni stanowi parę kredensów, prostych stołów, przypadkowych krzeseł. Za półki służą drewniane palety odzyskane ze zrujnowanej fabryki Porcelit w Pruszkowie. Na nich rzędy słoików ze szkliwami, dalej wazony, patery, miski. Szare anioły rozkładają szamotowe skrzydła. Swojsko. I ciepło, bo w piecu wypalają się kolejne prace. Nie zawsze jest tak cicho. Sobotnie zajęcia gromadzą adeptów ceramiki. Małych i dużych. A co roku w grudniu, przed świętami, pracownia otwiera się na warszawiaków, organizując wystawę i kiermasz prac.
„Co jest najważniejsze w ceramice? Chyba cierpliwość – mówi Basia. Glina zmusza do skupienia. Wymaga spokoju, ale też go daje. To medytacja, oderwanie. A przy tym szybko można zrobić coś konkretnego. Ulepić, wypalić, poszkliwić. Każdy ma szansę spróbować. Zapraszam!”

Tekst Elżbieta Strzałkowska stylizacja Basia Dereń-Marzec zdjęcia Jakub Pajewski

zobacz produkty
Wczytywanie...
Wczytywanie...