Znajdź sklep w Twojej okolicy
    Ustal moją lokalizację
    LUB
    Wybierz
  • Twoje konto
  • Zarejestruj się
  • Zaloguj się

Lokalny patriotyzm

Marta Gałczyńska-Wróbel jest łodzianką, zakochaną w rodzinnym mieście. Zależało jej, by w nowym warszawskim mieszkaniu uchwycić klimat dzieciństwa spędzonego wśród przemysłowej architektury.

83 m⊃2; Zaletą rozkładu mieszkania jest duża część wspólna. Kuchnia, jadalnia i salon bez ścian działowych tworzą rodzinna, nowoczesną przestrzeń.

KTO TU MIESZKA?
■ Marta i Marcin, ona pracuje w banku i zajmuje się marketingiem, on jest managerem w dużej instytucji finansowej. Ich roczny syn niedługo będzie miał brata.

Wychowała się na Księżym Młynie, osiedlu wybudowanym pod koniec XIX wieku, na którym oprócz fabryk przemysłowca Karola Scheiblera, stanęły robotnicze czynszówki. Piękna zabudowa z czerwonej cegły, należąca dziś do najważniejszych zabytków architektonicznych Łodzi, była dla Marty główną inspiracją przy planowaniu wystroju wnętrza warszawskiego mieszkania. Dlatego część ścian obłożona została dwustuletnimi cegłami, które do Warszawy przyjechały ze Śląska, z rozbiórki zabytkowego komina. Właścicielka mieszkania i jego projektantka Agnieszka Ludwinowska uznały bowiem, że aby uzyskać odpowiedni „przemysłowy” efekt, muszą to być oryginalne, stare cegły. „Były potwornie osmalone i bardzo grube – wspomina Marta. – Każdą sztukę trzeba było oczyścić i ciąć na pół, żeby nie zabierały zbyt dużo powierzchni. To okazało się najbardziej pracochłonnym i żmudnym zadaniem ekipy remontowej” – mówi gospodyni. Ale przyznaje, że trud się opłacił.

Dzięki starym cegłom mieszkanie, choć znajduje się w nowoczesnym bloku, nie przypomina klasycznego apartamentu. Jego industrialny charakter podkreślają dodatki: ryciny przedstawiające przemysłowe tereny Łodzi, tapeta na całą ścianę ze zdjęciem elewacji jednej z fabryk Izraela Poznańskiego, które Marta wyszukała w internetowym banku zdjęć, a także lampy w kształcie reflektorów. Część z nich umocowano na metalowej szynie, co bywającym tu gościom nasuwa skojarzenia z planem filmowym. „Mamy tu Łódź nie tylko robotniczą, ale i filmową” – śmieje się Marta. Innym zabiegiem, który korzystnie odróżnia to mieszkanie od typowego lokum w bloku, jest powiększenie wszystkich wewnętrznych drzwi. Robione na zamówienie, mają dwa i pół metra wysokości. Chodziło o zachowanie proporcji w stosunku do niemal trzymetrowej wysokości mieszkania i zabudowy w przedpokoju – od podłogi do sufitu. Standardowe drzwi mają 205 cm, więc optycznie wydawałyby się nienaturalnie krótkie, a czarna zabudowa zyskałaby na masywności i zdominowała wnętrze. Gospodyni tłumaczy: „To niby drobiazg, ale zwraca uwagę. Dzięki niemu mieszkanie bardziej przypomina architekturę starej kamienicy”.

Marta lubi różnorodność oraz kontrasty. Surowe, niewykończone ściany są tutaj tłem dla mebli salonowych w stylu retro. Ich połyskująca tapicerka współgra z czarną taflą przesuwnych drzwi, za którymi znajdują się garderoba oraz spiżarnia ze schowkiem gospodarczym. Takie rozwiązanie „zjadło” wprawdzie część wolnego miejsca, ale dzięki temu wszystkie nieefektowne sprzęty, takie jak odkurzacz, pralka, środki czystości, zostały ukryte. To było o tyle ważne, że poza łazienką i dwiema sypialniami, cała przestrzeń mieszkania jest otwarta. A przy tym również dobrze zorganizowana. W niewielkiej wnęce znalazło się miejsce do pracy, zakątek bezpośrednio przy kuchennej zabudowie zajął komplet stołowy, przy którym rodzina siada do wspólnych posiłków. Nowoczesny regał wyznacza granice przestrzeni dziennej z kanapą i telewizorem.

Stylistyczną mieszankę trzyma w ryzach paleta barw. Meble oraz sprzęty są białe, szare lub czarne, łącznie z panelami podłogowymi i grubym „mięsistym” dywanem. Wszystkiemu, co surowe lub kanciaste towarzyszą elementy obłe, miękkie i delikatne, takie jak szyfonowe zasłony, pluszowa kanapa, czy ozdobne poduchy. Współpraca właścicielki mieszkania z architektką wnętrz przypominała koncert życzeń. „Marta wycinała z magazynów co dziwniejsze przykłady i mówiła, co jej się podoba” – wspomina Agnieszka. Jej zadaniem było połączenie elementów tak, by się nie gryzły, ale dopełniały. Efekt zadowolił obie strony. Zgodnie przyznają: „Stworzyłyśmy tu styl loft glamour”.

ATUTY TEGO WNĘTRZA
■ Wspólna gama kolorystyczna zwalnia z dyscypliny stylistycznej i pozwala na dowolne kombinacje w doborze wyposażenia.
■ Ażurowe konstrukcje oraz błyszczące powierzchnie, nawet przy dużych gabarytach nie przytłaczają wnętrza.
ULUBIONE ADRESY
■ Centrum Meblowe, Skierniewice, ul. Mszczonowska 30/32.
■ Sklep PERS z zasłonami i artykułami oświetleniowymi, Skierniewice, ul. Jagiellońska 8/16.

tekst Agnieszka Berlińska stylizacja Basia Dereń-Marzec zdjęcia Jakub Pajewski

zobacz produkty
Wczytywanie...
Wczytywanie...
Wczytywanie...