Znajdź sklep w Twojej okolicy
    Ustal moją lokalizację
    LUB
    Wybierz
  • Twoje konto
  • Zarejestruj się
  • Zaloguj się

Góral pod Paryżem

Góral pod paryżem

W dzikim lesie niedaleko Wersalu ukrywa się zakopiański dom z bali. Skromny z zewnątrz, w środku zachwyca rozmachem. To przystań polskiego małżeństwa: Mariusza Regulskiego, architekta krajobrazu, i Katarzyny Zawidzkiej – dziennikarki.

Bajkowe miejsce, zagubione w historycznym lesie Rambouillet, tylko 45 minut na zachód od Paryża. W tych okolicach, od dawna uważanych za najlepsze tereny łowieckie, polowała Maria Antonina, dla której Ludwik XVI zbudował tu pawilon. To teren chroniony, więc obowiązują rygorystyczne przepisy, a zdobycie pozwolenia na budowę graniczy z cudem. Nawałnica w 1999 roku zniszczyła istniejące wcześniej w sercu lasu siedlisko i trzy lata później ten teren wystawiono na sprzedaż. Ważnym argumentem dla lokalnych władz, które wybierały nowego gospodarza, był fakt, że projekt góralskiej chaty jest na wskroś ekologiczny.

Pod modrzewiowym gontem
Mariusz i Katarzyna sprzedali swoje dwa mieszkania w Warszawie, by mieć pieniądze na budowę domu. Przy współpracy z Henri Babon, przyjacielem architektem, stworzyli projekt „zakopiańczyka”. Sprowadzili cieśli z Zakopanego wraz z... domem. Wszystkie elementy budowli najpierw przygotowano, dopasowano i ponumerowano w Polsce. „Pamiętam naszą radość, gdy ośnieżone bale przyjechały na tirach prosto z Tatr. Fundamenty już czekały” – wspomina Mariusz. Tempo budowy było rekordowe – całą konstrukcję, wraz z więźbą dachową, górale postawili w 15 dni! Z Tatr przyjechał też gont na dach. Drewniane deseczki górale tradycyjnie łupią z pnia siekierą. Tutaj są modrzewiowe, więc z czasem zmieniły kolor na srebrzysty. Taki rodzaj pokrycia jest lekki, wytrzymały i pięknie wpisuje się w leśny krajobraz. Dom polskiego małżeństwa świadczy o ich wrażliwości na przyrodę. Nie tylko współgra estetycznie z otoczeniem, ale i technologie wykonania ścian, okien, dachu, ogrzewania są zgodne z zasadami ekologii. Doskonała izolacja domu oraz drewniane, potrójne okna sprawiają, że dom jest energooszczędny. System geotermiczny nagrzewa wodę i zapewnia w domu wydajne ogrzewanie podłogowe. W planach jest także wykorzystanie deszczówki oraz wód gruntowych (filtrowanych specjalnym systemem drenażu) do nawadniania ogrodu. Nawet kable elektryczne na powierzchni ponad 800 m2 zostały zakopane w ziemi, by nie zakłócać krajobrazu rezerwatu.

Widok jak pejzaż
Do konstrukcji ścian nośnych użyto połówek bali. Specjalny sposób ich docinania i mocowania pozwala stworzyć ścianę, która w najcieńszym miejscu ma ok. 16 – 18 cm – nie tylko tworzy przytulny nastrój, ale też minimalizuje straty ciepła. W środku, podobnie jak przy elewacjach zewnętrznych, zachowali surowy charakter wystroju. A dzięki przeszkleniu trzech ścian, dom jest na wpół przezroczysty i otwarty na zewnątrz. „Widok przez okna jest jak pejzaż. Zawsze piękny. Niezależnie od tego, czy pada deszcz, czy świeci słońce. Zmieniające się kolory, następujące po sobie pory roku to wspaniały spektakl, który trwa cały rok – z uśmiechem opowiada Katarzyna. – Lubię, gdy światło wpadające przez okna wypełnia cały dom, a ja sobie patrzę na ogród zaprojektowany przez Mariusza”.

Nowa era
Na parterze znajduje się ogromny salon z kominkiem oraz jadalnia z otwartą kuchnią. Na pierwszym piętrze – antresola wraz z biurem i biblioteką, a także sypialnia i łazienka. Salon i kuchnia mają jasną podłogę z marmurowych, dużych kafli połączonych cienką fugą, tak aby stwarzała wrażenie jak najbardziej jednolitej. Zawieszona nad kominkiem skóra z dzika pochodzi z Wilgi – podwarszawskiej daczy rodziców Mariusza. To dość przewrotny element dekoracji tego domu, którego mieszkańcy są przeciwni polowaniom, żyją w zgodzie z naturą, mają dwa psy i trzey koty. Sypialnia właścicieli jest na pierwszym piętrze. Przez wielkie okno można podziwiać rozłożyste sosny. A na balkonie zapraszają do posiedzenia wygodne ławeczki. Dom pełen harmonii, w którym żyje się przyjemnie, ale skromnie,
został ukończony we wrześniu 2004. Ten rok stał się także początkiem nowej ery: małżeństwa Katarzyny oraz Mariusza, którzy pobrali się po 20 latach wspólnego życia.

tekst i stylizacja Marie Mallard zdjęcia Leo Zappert

GONTY MILE WIDZIANE
Jeszcze do niedawna dom pokryty strzechą lub gontem kojarzył się z biedną wiejską zagrodą. Teraz taki dach to prawdziwy szyk.

Gonty przeżywają swój wielki renesans. Widać je na domach w stylu dworkowym i na tych o nowoczesnej architekturze. Wykończone modrzewiowym drewnem nabierają srebrnoszarego koloru, który ładnie harmonizuje z otoczeniem.
1. Drewniane
To deszczułki w kształcie klina, najczęściej długości od 40 do 60 cm, szerokości od 6 do 10 cm i grubości do 3 cm. Układane są dwu- lub trójwarstwowo. Robi się je z drewna sosnowego, świerkowego, dębowego, jodłowego, a także modrzewiowego lub z cedru kanadyjskiego. Musi być ono najwyższej jakości, mieć przynajmniej kilkadziesiąt lat i jak najmniej sęków. Nie powinno nosić śladów pleśni lub grzybów, mieć korytarzy wydrążonych przez owady. Gonty tnie się za pomocą maszyn (gonty cięte) – mają wtedy gładką powierzchnię – lub rozłupuje ręcznie (gonty łupane) – ich faktura jest nieregularna i chropowata. Te drugie są droższe. Formuje się je zgodnie z naturalnym, warstwowym przebiegiem włókien drewna. Trwa to długo, ale daje lepszy efekt. Gonty zachowują naturalne słoje, dzięki czemu mniej nasiąkają wodą, nie pękają i nie wypadają z nich sęki. Sprzedawane są w wiązkach po 60 sztuk (cena od 80 zł). Tyle potrzeba na podwójne pokrycie ok. 1 m⊃2; dachu w zwykłym domu mieszkalnym. W przypadku małego spadku należy położyć trzy warstwy. Jedna nadaje się np. na altanę lub wiatę.
PAMIĘTAJ: Gonty trzeba co kilka lat impregnować, używając solnych i żywicznych preparatów. Niekiedy stosuje się też bejce, bo po pewnym czasie drewno traci naturalny kolor i szarzeje. Układanie gontów to zajęcie dla cierpliwych. Wyłożenie 200 m⊃2; powierzchni trwa około dwóch tygodni. Jednak fachowo zamontowany i odpowiednio konserwowany gont przetrwa nawet 40 lat.

2.Wiórowe
Są niewielkimi deskami o długości od 30 do 40 cm, szerokości od 8 do 10 cm i grubości między 4 a 5 cm. Struga się je maszynowo, w taki sposób, żeby jak najmniej poprzecinać słoje. Najlepiej nadaje się do tego drewno osikowe. Jest wytrzymałe, nie wchłania szybko wody, ma mało sęków, a jego specyficzny zapach odstrasza szkodniki. Wilgotne wióry (są elastyczne i łatwo np. podwinąć je pod spód okapu) układa się w rzędzie, tak aby jedna deseczka zachodziła nieznacznie (2 cm) na drugą. Rzędy kładzie się „na warkocz”, czyli jeden w lewo, drugi w prawo, przykrywając trzy czwarte poprzedniego rzędu. Takie pokrycie dachowe wytrzymuje 30 lat. Jest dość lekkie – 1 m⊃2;, który kosztuje ok. 70 zł, waży niecałe 20 kg. Z czasem jasne wióry ciemnieją. Można je barwić specjalnymi olejami.
PAMIĘTAJ: Nachylenie dachu wykończonego wiórami nie może być mniejsze niż 20°. Najlepiej, jeśli ma od 30 do 45°.

3.Ceramiczne
Robi się je z wysokiej jakości blachy stalowej i wykańcza na wierzchu posypką ceramiczną. W niczym nie przypominają blaszanych dachówek. Zamontowane na dachu mogą wyglądać jak drewniane deszczułki. Stalowy rdzeń takich gontów jest zabezpieczony od spodu i od góry cynkowo-aluminiowymi powłokami. Odpowiednia technologia galwanizacji sprawia, że nie pękną podczas prac dekarskich. Powłoki chronią przed rdzą. Natomiast ceramiczne posypki z domieszką żywicy i środków grzybobójczych gwarantują, że poszycie dachowe będzie odporne na uszkodzenia mechaniczne i nie zniszczy go mech. Ten typ gontów jest dostępny w różnych kolorach, od ceglastego po ciemnobrązowy.
PAMIĘTAJ: Gonty sprzedaje się w panelach (na każdym wytłoczonych jest od 8 do 10 dachówek), zatem szybko ułożymy je na dachu. Ze względu na ich walory estetyczne i jakość surowca cena za 1 m⊃2; może sięgać nawet 100 zł.

4.Bitumiczne
Produkuje się je jako pasy z nacięciami o różnych kształtach, które wyglądem przypominają gonty drewniane. Są zmodyfikowaną odmianą pap termozgrzewalnych. Składają się najczęściej z kilku warstw. Każda ma inne zadanie, np. rdzeń (osnowa z włókna szklanego) sprawia, że dachówka jest wytrzymała na rozciąganie i ognioodporna. Izolacja z twardej masy bitumicznej (np. asfalt oksydowany) z wypełniaczami mineralnymi chroni przed wilgocią. Natomiast spodnią warstwę tworzy pasmo asfaltu. Pod wpływem słońca ulega tzw. samowulkanizacji, dzięki czemu w trakcie montażu kolejne pasy dachówek szybko się sklejają. Warstwa wierzchnia to mineralna lub ceramiczna posypka – są dostępne w różnych kolorach.
PAMIĘTAJ: Podczas transportu i składowania dachówki bitumiczne muszą być zabezpieczone folią, inaczej posklejają się ze sobą.

tekst Marcin Tadeuszewski zdjęcie Leo Zappert

zobacz produkty
Wczytywanie...
Wczytywanie...
Wczytywanie...