Znajdź sklep w Twojej okolicy
    Ustal moją lokalizację
    LUB
    Wybierz
  • Twoje konto
  • Zarejestruj się
  • Zaloguj się

Gdy cichnie paso doble

Gdy cichnie paso doble

Na parkiecie Kinga i Marek dają z siebie wszystko. Tam rządzi młodość, energia i latynoski temperament. Po treningach, zmęczeni, wracają do domu. W otoczeniu jasnych, neutralnych barw i prostych form odnajdują harmonię i spokój.

62 m⊃2;
Z oryginalnego planu mieszkania pozostało niewiele. Właściciele postanowili wyburzyć ściany dzielące kuchnię, salon oraz przedpokój i stworzyć otwartą przestrzeń. Wygospodarowali miejsce na garderobę i pralnię.

KTO TU MIESZKA?
■ Kinga, z wykształcenia psycholożka, z zamiłowania i zawodu tancerka.
■ Marek, tancerz, oddaje się swej pasji od siódmego roku życia.
Poznali się jako dzieci, partnerami na parkiecie zostali przed sześciu laty, pół roku później – również w życiu prywatnym. Specjalizują się w tańcach latynoamerykańskich. W weekendy prowadzą kursy dla par sportowych.

To, co najważniejsze. Są młodzi, dynamiczni, uwielbiają zmiany i chętnie eksperymentują z modą. Jednak mieszkanie to nie kurtka czy kostium sceniczny – postanowili, że urządzą je ponadczasowo, bez ekstrawagancji, tak by szybko się nie znudziło. Zależało im na stworzeniu azylu, w którym znajdą wytchnienie po wyczerpujących treningach i częstych służbowych wyjazdach. Nienarzucającego się, stonowanego, choć przyjaznego, w neutralnej palecie kolorów. O pomoc poprosili zaprzyjaźnioną projektantkę Paulinę Adę Kalińską. „Wielokrotnie ją odwiedzaliśmy i zawsze dobrze się tam czuliśmy. Mieliśmy pewność, że nas nie zawiedzie” – opowiada pani domu. Szybko ustalili priorytety. Wystrój utrzymany w beżach, szarościach i bieli. Prosty skandynawski styl, trochę elementów industrialnych. „Inspiracją były dla nas także eleganckie, ale jednocześnie pełne ciepła wnętrza angielskich domów, które mieliśmy okazję odwiedzać podczas wypadów do Londynu” – wyjaśnia Marek.

Wielkie otwarcie. O wyborze własnego „M” zadecydowały nie tylko lokalizacja, ale i względy estetyczne. „Uznaliśmy, że warszawska Wola to odpowiednie miejsce. Mamy stąd świetny dojazd zarówno do centrum, jak i do moich rodziców” – tłumaczy Kinga. „Uwiódł nas też sam wygląd budynku, pięknie wykończonego drewnem i metalem” – dodaje. Oryginalny rozkład nowego mieszkania przewidywał niepotrzebne – zdaniem właścicieli – podziały. Zdecydowali się więc na wyburzenie ścian między kuchnią, salonem i korytarzem, tworząc przestronną strefę dzienną. W przedpokoju stanął natomiast ceglany mur, który z jednej strony osłania aneks kuchenny przed wzrokiem wchodzących, z drugiej – tworzy dla niego wygodną niszę.

Gdzie zamieszka Biała Maria. Projektantka zaproponowała, by górne szafki zastąpili prostymi półkami. „Jedynym posiłkiem, jaki przygotowujemy w domu, są śniadania. Obiady jemy na mieście, a kolacji staramy się unikać, bo jak przystało na tancerzy, wciąż jesteśmy na diecie” – śmieje się Kinga. „Nie potrzebowaliśmy dużo miejsca na garnki i patelnie, więc uznaliśmy to za świetny pomysł” – dodaje. Chwila zwątpienia nadeszła, gdy w prezencie ślubnym dostali Białą Marię Rosenthala na 24 osoby. „Kilkadziesiąt talerzy, półmiski, filiżanki do kawy i herbaty... Zastanawiałam się, gdzie ja to schowam” – wspomina obdarowana. „Na szczęście szafki na dole okazały się na tyle pojemne, że wszystko się zmieściło”. Całą zabudowę wykonał stolarz z Poznania, sprawdzony fachowiec, który kilka miesięcy wcześniej robił meble dla mamy pana domu. Paulina sprawowała pieczę nad realizacją projektu, a przyszli lokatorzy buszowali po sklepach, wypatrując ciekawych elementów wyposażenia. „Znajdowaliśmy wiele pięknych przedmiotów, niestety, często bardzo drogich. Niektóre kupowaliśmy, przy pozostałych przeżywaliśmy rozterki” – opowiada Marek. W takich sytuacjach nieoceniona okazywała się projektantka. „Dzięki jej pomocy nie raz udało nam się zastąpić markowe dodatki równie atrakcyjnymi, za to w bardziej przyjaznych cenach” – nie kryje zadowolenia gospodarz.

Małe jest... komfortowe. Jednak największym ograniczeniem, z jakim musieli zmierzyć się młodzi właściciele, był metraż mieszkania. Wcześniej oboje mieszkali w domach, więc byli przyzwyczajeni do dużych przestrzeni. „Kiedy pierwszy raz tu przyjechaliśmy, łazienka wydawała mi się nieznośnie mała” – wspomina Kinga. Z czasem zaczęli jednak dostrzegać zalety niewielkiej powierzchni. „Przyjemnie jest móc sięgnąć z wanny po wiszący w pobliżu ręcznikalbo stojącą na blacie obok filiżankę z herbatą. Po kilku godzinach spędzonych na parkiecie mamy ochotę właśnie na taki relaks” – uśmiecha się pani domu. Koniec końców na wszystko znalazło się miejsce. Nieprzebrane ilości ubrań i par butów, tych prywatnych i tych „służbowych”, dostały własny pokój – garderobę. Dodatkowo wygospodarowano dla nich kąt w sypialni, gdzie stanęła szafa wnękowa. Ich właściciele mówią, że dobrze im się tu mieszka, relaksuje, nabiera nowych sił, spędza czas z przyjaciółmi. „Lubimy tu wracać. Zawsze” – przyznają oboje.

ATUTY TEGO WNĘTRZA
■ Ponadczasowość
■ Oszczędny wystrój i dominująca biel sprawiają, że pomieszczenia wydają się większe, niż są w rzeczywistości
■ Zaskakujące dodatki

ULUBIONE ADRESY
■ Warszawska restauracja „Flaming & Co.”
■ Ciekawych elementów wyposażenia gospodarze szukają zazwyczaj w sklepach Red Onion, Seletti lub Zara Home w Starym Browarze w Poznaniu

SPOSÓB KINGI I MARKA NA:
mieszkanie, które szybko się nie znudzi
■ Jasne, neutralne barwy, stylistyczny minimalizm
■ Zabawa gadżetami – nadają wnętrzu indywidualny rys, pokazują temperament i poczucie humoru jego właścicieli. Ale jeśli się opatrzą – bez problemu można je wymienić

tekst Magdalena Sych zdjęcia Michał Mrowiec stylizacja Paulina Ada Kalińska

zobacz produkty
Wczytywanie...
Wczytywanie...
Wczytywanie...