Znajdź sklep w Twojej okolicy
    Ustal moją lokalizację
    LUB
    Wybierz
  • Twoje konto
  • Zarejestruj się
  • Zaloguj się

Francuska w Warszawie


Płaszczyzny koloru odważnie przełamujące biel ścian, rozłożysty kredens w niewielkiej kuchni, lampa wędrująca po sufi cie w zależności od nastroju... Dzięki takim prostym zabiegom wnętrze nabrało charakteru.

57 m⊃2; Rozkład trzypokojowego mieszkania pasował niemal idealnie do potrzeb trojga lokatorów. Jedynym mankamentem był korytarz: wąski, długi i ciemny. Gospodyni poprawiła optycznie jego proporcje, malując ściany na różne kolory.

KTO TU MIESZKA?
■ Joelle, projektantka wnętrz. Francuzka, która na dobre zadomowiła się w Polsce. Mariusz, prawnik, specjalista od prawa autorskiego. Matylda, ich córka. Urodziła się w Wigilię 2004 roku. Teraz chodzi do przedszkola.

ATUTY TEGO WNĘTRZA
■ Urok przedwojennego budownictwa połączony z sentymentem do staroci i współczesną stylistyką.
■ Duży wkład pracy własnej – od olejowania podłogi, malowania ścian i mebli po szycie zasłon i pokrowców.
■ Wędrujące sprzęty, które pełnią rozmaite funkcje.

ULUBIONE ADRESY
■ TOTU z dużym wyborem mebli, Warszawa, ul. 1 Sierpnia 10
■ Dom Aukcyjny Criterion, pełen antyków i wysmakowanych detali, Warszawa, ul. Królewska 2
■ Arte Metal Style, sklep z gałkami i uchwytami meblowymi, Warszawa, ul. Długa 8/14.

Zanim trafili na Plac Wilsona, odwiedzili 30 adresów. Szukali mieszkania na swoją kieszeń: cichego, w dobrym punkcie. Koniecznie z dwiema sypialniami, bo w planach mieli dziecko. Nie przestraszyło ich czwarte piętro bez windy. „To raczej plus – przekonują. – Codzienny trening kondycyjny, sąsiedzi nie zaglądają do okien, a my patrzymy z góry na drzewa i dach kina »Wisła«”. Zgrabny układ dwóch sypialni, salonu, kuchni, łazienki i WC sprawia, że całość wydaje się większa niż wymierzone 57 metrów. Dlatego na początek wystarczył podstawowy remont: wymiana instalacji elektrycznej, cyklinowanie podłóg, malowanie. I nowe okna, szczelne i uchylne. Potem przyszedł czas na spokojną ewolucję. Urządzanie krok po kroku, w miarę potrzeb, możliwości i pomysłów. To proces, który trwa do dziś.
Joelle skończyła architekturę w szkole w Rennes. W Polsce znalazła się przypadkiem, 10 lat temu, w ramach European Voluntary Services. Przyjechała na sześć miesięcy. W wielkopolskim Śremie pracowała przy projektach rozwoju miasta. Potem poznała Mariusza, wyszła za mąż, nauczyła się języka, urodziła Matyldę. Pracuje w zawodzie. Do rodzinnej Bretanii jeździ już tylko turystycznie. „Polskę naprawdę da się lubić – mówi. – To świetne miejsce do życia. I bardzo ciekawy rynek dla wnętrzarza”.
Projektując mieszkania, Joelle koncentruje się przede wszystkim na miejscach strategicznych, czyli kuchni i łazience. Później określa kilka bazowych pomysłów wnętrzarskich i wybiera kolorystykę. „Nie skupiam się na detalach – zaznacza. – Nie jestem stylistką”.
W tym duchu urządzała też własny dom. Funkcjonalnie, minimalnie, mobilnie. „Zawsze planuję wnętrza tak, by stół można było łatwo przestawić, lampę przewiesić, a z łóżkiem wędrować po całym pokoju”.
To mieszkanie zachowało klimat dawnej Warszawy. Ma typową ścienną szafę w korytarzu, pawlacz i sosnowe deski na kuchennej podłodze. Joelle dobrze się tu czuje. Pewnie także dlatego, że ceni stare rzeczy. Nawet te, których nikt już nie chce. Rzeźbioną ramę, dwa drewniane krzesła i żeliwną podstawę maszyny do szycia uratowała z osiedlowego śmietnika. Pomalowana na biało rama zdobi teraz lustro w łazience, krzesła stanęły w salonie, a metalowe nogi podpierają blat biurka, przy którym pracuje. Projektantka lubi też kupować dawne przedmioty. Wynajduje je na warszawskim Kole albo przywozi z Francji, po to, by służyły na co dzień. Najmocniejszym elementem wystroju wnętrza są plamy kolorów łamiące tradycyjną biel ścian. Konsekwentnie pojawiają się w całym mieszkaniu. Czasem to mocne czerwienie, czasem spokojne beże i szarości. „Najbardziej lubię proste sposoby na zmianę aranżacji – mówi projektantka. – A najprostszym z prostych jest kolor. Wystarczy puszka farby, kilka godzin pracy i masz nowy efekt na ścianach czy meblach. Zwykle maluję sama. Nie boję się, że coś popsuję” – dodaje. Ostre czerwienie, amaranty czy pomarańcze pojawiają się też punktowo w detalach: abażurach, koszach, tkaninach. Równie ważnym elementem są lustra. Obecne w każdym pomieszczeniu, skutecznie powiększają przestrzeń. W całym mieszkaniu dominują spokojne formy, a zasadą jest brak ciężkiej zabudowy. Jedyny wyjątek to stary, rzeźbiony, przemalowany na biało kredens, który w kuchni służy za szafki i świetnie sprawdza się w roli ciągu roboczego, z kuchenką, blatem i zlewem.
„Uważam, że funkcja mebla jest bardzo ważna. Szczególnie w małych wnętrzach. Zawsze mam w tyle głowy, że jedna rzecz może występować w różnych rolach. Dlatego szukam gotowych mebli wielofunkcyjnych i projektuję układy mobilne. Każdy sprzęt musi mieć możliwość zmiany miejsca i pełnienia rozmaitych zadań”. To filozofia, którą Joelle kieruje się w życiu i pracy. Wierzy, że warto regularnie zmieniać swoje otoczenie. Zgodnie z etapami życia. „Męczą mnie wnętrza statyczne. Otwartość na metamorfozy to podstawa, żeby się nie udusić we własnym domu. Zasadniczy element higieny psychicznej, który w dodatku nie wymaga wcale dużych nakładów finansowych”.
To także proces, który ma swój rytm. „Najpierw czuję, że jakiś fragment mieszkania czy mebel wymaga korekty. Zwykle długo nie mam konkretnego pomysłu. Szkicuję, próbując spiąć w całość funkcję, koszty i wyczucie estetyczne. A potem to po prostu przychodzi”.
Teraz kolej na szafę, która służy za garderobę u Matyldy. Pęka w szwach, więc pomysłowa mama chce przerobić mebel na biurko lub biblioteczkę. A co z ubraniami? „Jeszcze nie wiem, ale coś wymyślę” – zapewnia.

KUCHNIA ma zaledwie siedem metrów kwadratowych, ale jest urządzona z rozmachem: mocna czerwień, rozłożysty bufet, na podłodze olejowane na zimno sosnowe deski. Uwaga: Ciemny kolor na ścianie wychodzi inny niż w próbniku. Łapie wszystkie nierówności, dlatego, by uzyskać gładką powierzchnię, trzeba powtórzyć malowanie kilka razy.

POKÓJ DZIENNY, czyli salon, jadalnia i gabinet w jednym. Umeblowanie tej części pomieszczenia to stary stół i kilka krzeseł. Drewniane pochodzą z odzysku. Ażurowe z aluminium jest awangardowym projektem Konstantina Grcica. Łączenie ze sobą krzeseł w różnych stylach jest teraz bardzo na czasie.

W TOALECIE królują ostra czerwień ścian i biel ceramiki. Czarny łupek na podłodze to mały kawałek Bretanii, gdzie tym kamieniem kryje się dachy.

SYPIALNIĘ opanowały szykowne odcienie szarości. Od klasycznej, jak na fotelu, przez grafitową, na kapie, aż po wpadającą w brąz – ulubiony kolor francuskich wnętrze taupe.

tekst Elżbieta Strzałkowska stylizacja Agnieszka Tepli zdjęcia Cezary Hładki

zobacz produkty
Wczytywanie...
Wczytywanie...
Wczytywanie...